Rzeczy do Rzeczy w konkursie Diament Meblarstwa 2019

Co robi mama healthy as hell & less waste life style łamane na architekt na urlopie macierzyńskim (w skrócie nazwijmy ją mama hlwarch)?


Otóż najwiecej czasu mama hlwarch poświęca na nie trzymanie się swoich eko-zdrowych zasad i pisanie wiadomości „o której będziesz i czemu tak późno” do ojca dziecka. Pozostały czas mama hlwarch poświęca na jedzenie i je więcej niż ojciec dziecka (ktoooo stwooorzyyył fruwające ptaszki, masło orzechowe, chleb Mnicha i suszone śliwki, temu ja kłaniam się w pas), waży przy tym mniej niż w liceum i zachodzi w głowę, jak to możliwe. Jest też członkinią kapituły jurorskiej w konkursie Diament Meblarstwa 2019 i – powinnam to boldem napisać – udało jej się nawet zagłosować. Pomiędzy pasteryzacją zupki, a-gu-gu-gu, nie jedz butów ojca i nie właź tam, oddałam swoje cenne 10 punktów w kategorii Młody (jakoś najbardziej mi po drodze) Design na jeden projekt. I ja naprawdę nie narzekam na warunki, w jakich przyszło mi głosować. Wnoszę jedynie o większe ilości masła orzechowego, chleba Mnicha i suszonych śliwek.

Projektów było sto dwadzieścia pięć. Trzy w duchu silkowym. I TEN JEDEN z metką CHCĘ TO, zanim któraś z babć kupi coś innego. I to naprawdę zbieg okoliczności, że moje serce skradły meble dla dzieci. Panie i Panowie, w drugim (pierwszy tu) cyklu Rzeczy Do Rzeczy meble ox’y, które a) cieszą moje niepomalowane oko, b) „rosną” razem z dzieckiem, przez co dłużej służą, c) a to z kolei wpisuje się w moją filozofię less waste. Dodatkowo część mebla wykonana jest z przetworzonych surowców PET. Sing hallelujah! Jakby nie liczyć, trzy razy tak!

Autorką projektu jest Daria Stanclik, absolwentka Wydziału Architektury na wrocławskiej ASP. Nagradzana w poprzednich edycjach (2017 i 2018) konkursu Diament Meblarstwa i moja faworytka w edycji 2019. Jest także finalistką konkursu „Młodzi na Start” i „Spełnij dziecięce marzenia” (za magazif.com). Przypadek? E-e.

Ale do rzeczy. ox’y to stolik i krzesełko dedykowane dla przedszkolaków w wieku od 3 do 6 lat do użytku domowego. Mebelki mają 3-stopniową regulację wysokości i „rosną” razem z dzieckiem. Zatem oprócz ładnego mebla, zyskujesz klepnięcie po plecach, że właśnie uchroniłaś/łeś swoje dziecko przed skoliozą, plecami okrągłymi, wklęsłymi, okrągło-wklęsłymi i płaskimi. Twoje dziecko rozwija się prawidłowo, możesz spać spokojnie, a sąsiadka patrzy na Ciebie krzywo już tylko z powodu „a gdzie czapeczka?”. Twoja kieszeń też zyska, bo co jeden zestaw mebelków, to nie trzy. I czasu też masz więcej. Bo trzy wyjazdy do IKEA to jakieś 46 godzin oglądania ekspozycji, plus 12 godzin dojazdu i 4 godziny tłumaczenia, że frytki to tłuszcze trans i że gotowane ziemniaki do klopsików też są ok (przy czym i tak zamówisz frytki). No same plusy.

Zestaw zrobiony jest z litego drewna bukowego i przetworzonych surowców PET. Regulacja wysokości banalnie prosta, za pomocą wsuwanego bolca. Załapiesz.

I tu przepraszam za przydługi wstęp, już wjeżdżają konkrety.
Autorką zdjęć jest Małgorzata (piękne imię) Bula, © Daria Stanclik.

No, to teraz czekam na wyniki konkursu i robię dodruk wizytówek z dopiskiem wróżka przed architekt.

Zdjęcia użyte we wpisie za zgodą i błogosławieństwem ich właścicielki.

PS. Dzisiejszy wpis sponsoruje Mila, która śpi od godziny i 45 minut. Ja jedynie dygam góra-dół wraz z Waglewskim, Fisz’em i Emade, piszę post oraz dziękuję Bogu za plus 16 stopni Celsjusza, postęp naukowy, nosidło Tula i telefon komórkowy z funkcją ‚notatki’.

Traf w kółeczko i odwiedź mnie na Facebooku >