In simple I trust, czyli bardzo klasyczna KUCHNIA

Wyobraź sobie, że tych kilkadziesiąt ciężko przepracowanych lat masz już za sobą. Wyobraź sobie zasłużoną emeryturę. Wyobraź sobie ciszę wsi. Nowy dom pod Warszawą. Równe grządki, które obsiejesz na wiosnę, niedzielną kawę i szarlotkę na tarasie, spacery po Puszczy Kampinowskiej, odwiedziny wnuków, dobrą książkę, kieliszek wina (Pani Domu), szklankę whiskey (Pan Domu) i jazz przy kominku zimą. Sielsko, anielsko, hygge jak ta lala. Jeszcze tylko kilka detali – bo umówmy się, prace wykończeniowe to detal – i zaczniesz wreszcie żyć. Czujesz to? No. Skoro to czujesz, to wiedz, że jesteś na najlepszej drodze do rozwodu. A ja, jak się okazało, jestem równie dobra w mediacjach, co w prowadzeniu auta. Ale od początku.


Idę o zakład, że wspólne urządzanie gniazdka w rankingu spaw rozwodowych jest przed rozbieżnością charakterów i tuż za zupa była za słona. Czyli wysoko. I to niezmiernie miło ze strony Inwestorów, że w tym przypadku obyło się jednak bez pozwu. Bo rola architekta gdy Pan Domu mówi północ, Pani Domu południe, Pan Domu czarny, Pani Domu biały, jest najgorsza. Bez szans na Oscara. Gorsza niż rozstępy i weekend bez drożdżowego.

Inwestorzy to przemiłe małżeństwo, które lata emerytury postanowiło spędzić w wymarzonym domu na wsi. Zgodna para, ale estetycznie patrzy w przeciwnych kierunkach. Cóż. Nie każdy ma tak samo. Nie każdy do pasztetu musi jeść kiszonego. Można majonez na ten przykład (Kamilu mój!).
Projekt kuchni dla „rozjechanych estetycznie” Inwestorów to zadanie typu marzenie architekta. Że niby wyzwanie, tyle się można nauczyć. Taa… I choć wydawało mi się, że proponuję rozwiązania bardzo klasyczne i neutralne, nie obyło się bez gorących dyskusji. Z naciskiem na gorących i nie o pogodzie i sztuce bynajmniej.

Pani Domu bliżej było do jasnej, prostej Skandynawii. Styl Pana Domu to „zawsze na odwrót”. I w tym cały tkwi ambaras, żeby znaleźć złoty środek. Zatem zgodnie z zasadą wprost proporcjonalności do spędzanego tam czasu (gotowanie, pieczenie, duszenie, zmywanie, sprzątanie vs picie kawy), kuchnia będzie jasna i szara (wielki ukłon dla Pani Domu), z dodatkiem ciemnego drewna (dygnięcie dla Pana domu). Bo równowaga w małżeństwie to podstawa.
Podtrzymując wieloletnią miłość, wierność i uczciwość małżeńską Inwestorów, uczciwie, wierna swojej estetyce i z miłości do prostych rozwiązań, wyobraziłam sobie tę kuchnię tak:

1. Fronty w odcieniu ciepło szarym. W kolorze znajdziemy domieszkę różu. Wiem, to nieistotne. A jednak istotne sto. Zobaczycie. Z delikatnym frezowaniem, bo nie chcemy kurzu i bo mamy praktyczną Panią Domu.
2. Drewniane elementy mebli. Bo szarość i drewno to małżeństwo doskonałe i bo drewno to jednak drewno.
3. Jeśli chodzi o materiały wykończeniowe, to ja pierwsza rzucę kamieniem! A ponieważ jestem też tak zwana zero waste, wykorzystamy pozostały marmur z wykończenia kominka i zrobimy z niego niską opaskę nad blatem. Dla jednych chroniąca ścianę, dla mnie miód na oczy. Kamień naturalny mogę oglądać non stop kolor amen.
4. Taka lampa mi się podoba.
5. Prostemu i szaremu wnętrzu dobrze zrobią ciepłe beże i pastele. To jak masło do drożdżowego. Obejdzie się, ale po co sobie żałować? Może blat? A może tylko takie podstawki pod kubki? Są z kamienia. A znacie mój stosunek do tegoż. Cukiereczki, ciasteczka, love.
6. To są bardzo proste uchwyty meblowe. Stara poczciwa IKEA. Muuuaa!
7. Bateria i zlew będą czarne.
8. Taka będzie podłoga. Zakupiona przed projektem. Klasyk.
9. Ciepło w najpiękniejszym wydaniu ever. Ceramika ÅOOMI w odcieniach pastelowych.

No. A potem było kilka dyskusji, kilkanaście spięć i kilkadziesiąt moich ‚nigdy więcej’ i finalnie urodziła nam się taka kuchnia:

Uchwytów szukamy prostych, czarnych. Nie kombinujemy. Na przykład takie są OK:

1. Uchwyt meblowy Union Knopf . Mały i wygodny.
2. IKEA BAGGANÄS.
3. Uchwyt Gamet z Obi. So simple.

Blat to ciągle sprawa otwarta (wiadomo, budżety), ale będzie w kolorze czarnym lub ciemno szarym. Ene due rike fake konglomerat granit sake (tę na pewno w siebie wleję na koniec tego projektu).

Monotonię szarości będziemy uzupełniać drewnem (otwarte półki, jak ta przy okapie, parapet itp.) i kontrastować z czarnymi elementami – okap, zlewozmywak, bateria i lampa ścienna.

Świecić bym chciała tak:

1. Lampa wisząca BERGA z Markslojd. Może też być w kolorze białym.
2. Lampa wisząca RIF black L, Sigma. Dostępna też biała i też pasuje.
3. Lampa ścienna ODINE z LAFORMA.
4. Kinkiet DANTON 908C/D, Aldex.

Dla Pana Domu wygospodarowaliśmy mini barek, od środka wykończony drewnem. Biało czarne grafiki (Posterclub, Łukasz Sułecki) i delikatne dekory ścienne dla podkreślenia klasycznego charakteru domu – oszczędnie, ale zawsze. Poszaleję przy okazji innego projektu – komu komu? 😉

Zlew i bateria będą w kolorze czarnym. I w tym miejscu chcę podkreślić, że czarny zlew z IKEA jest najpraktyczniejszym zlewem amen. Potwierdzone info. Mam. Prawie nie czyszczę. Ha!

1. Zlewozmywak, który da Ci czas extra na dodatkową kawę. Czyścisz co drugi weekend!
2. Bateria TEKA 939.
3. Bateria BOSJÖN z IKEA.

Meble w produkcji. Bardzo jestem ciekawa efektu i opinii Inwestorów.
I oby do pierwszej wspólnej kawy w nowej kuchni Inwestorka podała swoje ciasto marchewkowe! Mhhmmm…

Traf w kółeczko i odwiedź mnie na Facebooku >